Następnego dnia Harry zadzwonił do mnie i powiedział czy się nie przejdziemy . Czemu nie ? Poszłam .
H-To gdzie idziemy ?
[T.I]- Możżee pójdziemy do kościoła ?
H- Po co ?
[T.I]- Pomodlić się za mojego brata który już nie żyję .
H- Przykro mi , bardzoo . - Przyciągnął mnie do sibie i zaczął przytulać i pieścić . Doszliśmy do kościoła i dużo czasu spędziliśmy tam i spędzamy :)
~*~*~*~*~*~*~*
Chwilkę później wyszliśmy i spacerowaliśmy .
[T.I] i Harry znów pobiegli do kościoła w poszukiwaniu schoronienia . Dziewczyna zaczęła czuć się niezręcznie w jego towarzystwie . Harry najwyraźniej pochodził z szlacheckiej rodziny , a [T.I] zapuszczonego domu z wiecznie pijaną matką . Jej brat popełnij samobójstwo , a ojca nie zna . Niechlubne pochodzenie ciążyło jej na sercu .
Harry , wyraźnie nieświadom jej skrępowania , opowiadał swoje ,życie w Wielkiej Brytanii . W końcu [T.I] mu przerwała :
-Chyba burza mineła .
Wyszli na dwór w złocisty blask słońca . Krople deszczu lśniły na wszystkim . Swietlista rzeka płyneła przez wieś środkiem jezdni ,
Wsiedli na motocykl Harre'go i ruszyli w powrotną drogę . Kiedy dotarli do mieszkania [T.I] dziewczyna zsiadła i z zażenowaniem powiedziała :
-Dziękuję za wspaniałą przejażdżkę .
-Co robisz dziś wieczorem ? - Spytał Harry wesoło .
-Nie zjadłabyś ze mną kolacji ?
-Nie , dziękuję . Mam randkę . - skłamała [T.I].
-No trudno do zobaczenia .- Odpowiedział smutny Harry .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz